Wstyd !

 

 

Błędy w defensywie, słaba gra przyczyną porażki

 

 

 

Kłos  Łysa Góra  –  Iva Iwkowa  2-4  (2-1)

 

Bramki:

1-0 Stypka ’14

2-0 Śliwa ’26

2-1 Woźniak ’43

2-2 Dzięgiel ’48

2-3 Gnyla ’61

2-4 Gnyla ’65

 

Widzów: 110

Żółte kartki: Kumorek, Kural, Gala, Chrapusta (Kłos) – Woźniak, Jarzmik, Urbańczyk, Motak, Gnyla (Iva).

Sędziowała: K. Zygmond (KS Brzesko).

 

KŁOS: Michalik – Matura (86. Michałek), Chrapusta, Kumorek, Gala – Bodzioch (73. P. Nowak), Stypka (67. Tyrkiel), Kural, M. Kutek, Książek (73. Bogacz) – Śliwa.

 

Iva: Bodek – J. Motak, Dzięgiel, Kurzydło, Jarzmik – Urbańczyk, Gnyla, Woźniak (90. M. Motak), D. Nowak – Wnęk (81. Zięć), Ruszaj (70. Nowicki).

 

  – Nie da się wygrać meczu nawet w klasie „A”  „na stojaka”…    – nie powinno być to dla nikogo żadnym zaskoczeniem, to powinno być tak oczywiste jak to, że bardzo łatwo można poparzyć się gorącym żelazkiem. Zawodnicy Kłosa najwyraźniej wystrzelali się tydzień temu w Jadownikach, gdzie zwyciężyli wysoko 9-2 i  zachłysnęli się tym zwycięstwem. Postawa gospodarzy w niedzielnym pojedynku z Ivą była bardzo słaba.  Dwubramkowe prowadzenie, które miał Kłos w 26 min.  wcale nie wynikało z przewagi którą mógłby mieć Kłos,  właśnie od początku meczu to Iva posiadała inicjatywę. Gospodarze niespecjalnie przeszkadzali Iwkowej w strzelaniu bramek, mało tego to robili wszystko by tą słoneczną niedzielę umilić przyjezdnym. Nonszalanckie straty pod własnym polem karnym przełożyły się na stratę bramek.   Iva nie pokazała wielkiego futbolu (nic jej absolutnie nie ujmując), który rzuciłby na kolana zgromadzonych widzów, a gospodarze w ogóle nie zaangażowali się w grę, wyglądało to trochę jakby w okresie feudalizmu, odrabiali tego dnia pańszczyznę…  Reasumując:  Ivie się chciało, Kłosowi nie !

 W jedenastce Kłosa, wyróżnić można Jakuba Kumorka, oraz Sławomira Michalika, którzy swojej postawy nie muszą się wstydzić.  Wspomnieć trzeba, że w 77 min. Michalik obronił rzut karny, ładną interwencją, wykonywany przez D. Nowaka.

 W 6 min. Kumorek zagrał po skrzydle do Śliwy, ten zaś minął obrońcę gości i skierował piłkę w pole karne, wzdłuż linii bramkowej, lecz żaden z zawodników Kłosa nie zamykał tej akcji.   W 14 min. grę od własnej bramki wznawiał Michalik, Bodzioch przedłużył podanie do Stypki, który mimo asysty obrońcy w polu karnym, uderzył w dolny róg i dał prowadzenie swojej drużynie. W 26 min. ze środkowej strefy boiska, Kural zagrał w tempo do Śliwy, który  przytomnie zachował się w tej sytuacji, widząc wychodzącego na przedpole bramkarza Ivy,  posłał piłkę „za kołnierz”  Bodka i było 2-0.  W 31 min. Woźniak uderzył sprzed pola karnego, a Michalik przeniósł piłkę na poprzeczkę.  Tuż przed końcem pierwszej odsłony, Iva przeprowadziła kontrę, która dała kontaktowego gola:  D. Nowak z prawej strony pola karnego zagrał na dalszy słupek a tam niepilnowany Woźniak dopełnił formalności.  Jeszcze przed przerwą Iva była bliska wyrównania, ale po uderzeniu jednego z zawodników  Gala wybił piłkę z linii bramkowej.

  Po zmianie stron, nie mający zupełnie nic do stracenia goście, zaatakowali bramkę przeciwnika. I tak: w 48 min. Wnęk dośrodkował z rzutu rożnego, ładnym uderzeniem głową  Dzięgiel doprowadził do wyrównania.  W 61 min. Iva nie mogła nie skorzystać z prezentu od Kłosa i po stracie piłki gospodarzy, piłkę na „szesnastkę” dostał  Gnyla i uderzeniem z tej odległości wyprowadził swój zespół na prowadzenie.  Koncert błędów Kłosa trwał dalej, bowiem w 65 min. kolejna nonszalancka strata pod własną bramką skutkowała utratą bramki, kolejny raz na listę strzelców wpisał się Gnyla. Gdyby w 69 min. pojedynku na bramkę  Ivy nie uderzył Tyrkiel, co zmusiło do interwencji Bodka,  to właściwie 47 -letni bramkarz Ivy mógł na drugą część meczu od słupka do słupka zawiesić sobie hamak, ściągnąć rękawice, wziąć do ręki książkę i w między czasie spoglądać, jak jego koledzy strzelają bramki Kłosowi.  W 77 min. Chrapusta sfaulował w polu karnym zawodnika Ivy, za co odgwizdany został rzut karny,  Michalik wyczuł intencje strzelca i ładną interwencją odbił piłkę na róg. W 80 min. Michalik przerwał groźny atak Ivy, kiedy stanął „oko w oko” z Wnękiem i okazał się lepszy w tym pojedynku, broniąc strzał gracza przyjezdnych.  Nie jest to mecz o którym należy szybko zapomnieć…  po takim meczu należy długo się wstydzić!

 Iwkowa odniosła zasłużone zwycięstwo, przerwała tym samym serię po trzech porażkach z rzędu.

Następny mecz: Grom Sufczyn – Kłos Łysa Góra  5. 10. 2019 (Sobota) godz. 16-00

 

Pozostałe mecze 7 kolejki:

 

Start Biadoliny Szlach. – Tymon Tymowa  1-6

Poręba Spytkowska – Victoria Bielcza  4-0

Pogórze Gwoździec – Victoria Porąbka Usz.  2-1

Korona Niedzieliska  – Grom Sufczyn  3-0

Strażak Mokrzyska / Szczepanów – Uszew 2-1

Jedność Paleśnica – Jadowniczanka II Jadowniki 5-0