Jak nie należy grać w obronie…

  Kłos Łysa Góra  –  Orzeł Stróże  1-5  (0-4)

 

 

 

 

Bramki:

0-1 Izworski ‚1

0-2 Mleczko ’20

0-3 Potok ’27

0-4 Kubik ’45

0-5 Włodarczyk ’82

1-5 Ogar  ’87 -k.

 

Widzów: ok. 100

Żółte kartki: Nosek, Bibro, Gaweł (Kłos).

 

 KŁOS:  Wołek – Matura, M. Nosek, Siudut, Tyrkiel (46. K. Sacha) – Urbaszewski, Nowak (66. Ł. Sacha), Gaweł, Książek – Stolarz (81. Morys), Bibro (67. Ogar).

 

Orzeł: Bagiński – Krakowski, Łękawski, Świstak, Piechnik (46. Kornaś) – Fijor, Kubik, Włodarczyk, Potok (78. A. Nosek) – Izworski (71. Falkowski), Mleczko (46. Kuna).

 

 

–   Drużyna Kłosa, dała w tym meczu idealny pokaz jak nie należy grać w defensywie.  Cztery kardynalne błędy popełnione w pierwszych trzech kwadransach, bezkarnie wykorzystał beniaminek tegorocznych rozgrywek i  do szatni schodził przy wysokim prowadzeniu, bo aż 0-4!   Już w  pierwszej akcji tego meczu, tuż po pierwszym gwizdku arbitra, gapiostwo miejscowych wykorzystał  Izworski i strzałem z 7 m.  otworzył wynik spotkania.  W 9 min. faulowany z piłką był Gaweł. Sam poszkodowany był wykonawcą stałego fragmentu gry, jednak po jego strzale, trudną do obrony piłkę, nogą wybił Bagński, a dobitkę P. Nowaka, golkiper Orła już obronił.   Na niesygnalizowany strzał z dystansu zdecydował się Siudut (w 11 min.), futbolówka nieznacznie minęła jednak bramkę drużyny ze Stróż.  Po 20 min. gry  goście cieszyli się z drugiej bramki;  autor pierwszej bramki, tym razem w roli asystenta, pozostawiony bez opieki Izworski, dośrodkował z lewej strony pola karnego na 6 m.  gdzie tylko głowę do piłki dołożył dobrze ustawiony Mleczko i Wołek zmuszony był skapitulować po raz drugi.  Gospodarze chyba jeszcze nie otrząsnęli się  po utracie drugiego gola, a od 27 min. przegrywali już 0-3; ze środka pola, piłkę na prawe skrzydło otrzymał Mleczko, który miał mnóstwo czasu i miejsca by dokładnie dośrodkować w pole karne Kłosa, a tam  Potok, któremu nikt nie przeszkadzał, z  4 m. trafił do siatki. W 38 min. Książek uderzał z rzutu wolnego nad poprzeczką, a sześćdziesiąt sekund później Bibro, dosłownie skopiował wyczyn kolegi.  Na minutę przed przerwą, akcję ofensywną gości, a dokładniej Izworskiego wykończył Kubik, który mocnym strzałem przy słupku podniósł na 0-4.

 

– Po zmianie stron dwie groźne akcje przeprowadzili piłkarze Orła; jednak w 47 min. Matura wybił piłkę wślizgiem napastnikowi gości, a w 61 min. Wołek odbił piłkę w bok po mocnym strzale Wlodarczyka z okolic  „szesnastki”.  W 68 min. solowa akcja młodego Ogara, zakończona strzałem w polu karnym, lecz Bagiński zdołał obronić, a była to doskonała okazja do zdobycia gola. Minutę później Wołek wygarnął piłkę spod nóg Izworskiego po  jednym z kontrataków Orła.   Dobrą interwencją wykazał się Bagiński w 74 min. kiedy to odbił piłkę w bok bo „kąśliwym” uderzeniu z dystansu Gawła, zaś minutę później  K. Sacha powstrzymał  rozpędzonego Falkowskiego,  który zmierzał do piłki zagranej w pole karne ze środkowego sektora boiska.  W 82 min.  Kubik zagrał piłkę  nad głowami obrońców Kłosa do Włodarczyka, który w bardzo podobny sposób posłał futbolówkę do bramki, nad  golkiperem Kłosa i było już 0-5, a kilkadziesiąt sekund wcześniej Gaweł znalazł się w pojedynku jeden na jeden z Bagińskim, jednak bramkarz  Orła Stróże interweniował w polu karnym nogami.  W 87 min. z piłką w polu karnym, nieprzepisowo powstrzymywany był Ogar, za co arbiter podyktował  rzut karny, który pewnie na bramkę zamieniony został przez samego poszkodowanego.  (1-5)