Dziewięć bramek w Łysej Górze

 

 

 

Wysokie zwycięstwo Kłosa na własnym terenie nad Pogórzem Gwoździec
Hat – trick Damiana Śliwy

 

 

 

Kłos Łysa Góra  –  Pogórze Gwoździec  7 – 2  (5 -1)

(Notatka z mecze w poniedziałkowym dodatku sportowym Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej)

 

Bramki:

1-0 Śliwa ‚8 -k.

1-1 Wojtasik ’10

2-1 Bodzioch ’24

3-1 Śliwa ’26 -k.

4-1 Marmol ’38

5-1 Bodzioch ’45

5-2 S. Mazgaj ’70

6-2 Stachelek ’72

7-2 Śliwa ’75 -k.

 

Widzów: 80

Żółte kartki: Nowak, Gurgul (Kłos) – K. Mazgaj, Wojtasik (Pogórze).

Sędziował: Maksymilian  Żołądź (Żabno)  b. dobrze

 

KŁOS: D. Kutek – Gurgul, Matura (74. Malec), Chrapusta, Michałek (64. Nowak) – Stachelek, Świstak, Widło (46. Stypka), Marmol – Śliwa, Bodzioch.

 

Pogórze: K. Mazgaj – Kural, Rzepa, Sz. Tokarczyk, Gajda – Czarnecki, S. Mazgaj, Dudek (65. J. Tokarczyk), B. Dudowicz (46. K. Dudowicz) – Łukasik, Wojtasik.

 

Fot. Paweł Matura

  – Okazałe zwycięstwo na własnym terenie odnieśli zawodnicy Kłosa Łysa Góra, podopieczni duetu Piotr Matura – Mariusz Sacha,  prowadzącego drużynę.  Już w pierwszej odsłonie pojedynku szóstej kolejki, gospodarze zmusili do kapitulacji K. Mazgaja, aż pięciokrotnie.  Hat – trick zaliczył w tym meczu Damian Śliwa, zdobywając wszystkie trzy bramki tego dnia z rzutów karnych. 22 -letni wychowanek Kłosa, w sześciu meczach już dziesięć ligowych trafień. Pomimo braków kadrowych w zespole gospodarzy, spowodowanych pracą zawodową, wyjazdami zagranicznymi (Patryk Ogar, Dariusz Knap, Michał Mytnik), kontuzjami (Kamil Kuboń, Szczepan Rzepa, Mateusz Kutek), miejscowi zwyciężyli wysoko i przekonująco.  

 Rozpoczęło się od szybkiego prowadzenia Kłosa; w 8 min. po podaniu w piłki w pole karne, Śliwę sfaulował Sz. Tokarczyk, za co arbiter odgwizdał rzut karny.  Ten stały fragment na gola zamienił sam poszkodowany.  Dwie minuty później do wyrównania doprowadziła drużyna Pogórza. Nieporozumienie golkipera Kłosa z obrońcom wykorzystał Łukasik, który z najbliższej odległości wepchnął piłkę między słupki i było 1-1.  W 24 min. Marmol sprytnym podaniem nad głowami obrońców Pogórza posłał piłkę w kierunku Bodziocha, a ten uprzedził wychodzącego z bramki K. Mazgaja, posyłając piłkę łagodnym lobem nad nim, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie  (2-1).  W 26 min.  rozgrywający bardzo dobre spotkanie Stachelek, obsłużył idealnym podaniem między obrońców, Śliwę,  napastnik Kłosa został sfaulowany w obrębie „szesnastki” przez golkipera Pogórza, a arbiter bez chwili zawahania  wskazał  „na wapno”, do piłki ustawionej w odległości jedenastu metrów podszedł Śliwa, jego perfekcyjnie wykonany ten stały fragment gry okazał się nie do obrony dla golkipera przyjezdnych i było 3-1.   W 38 min.  z piłką tuż przy linii końcowej znalazł się Stachelek, dostrzegł w polu karnym pozostawionego bez opieki Marmola i do niego zaadresował podanie wzdłuż bramki, a tam  bez większych kłopotów podniósł prowadzenie swojego zespołu. Było już 4-1.   Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, po dograniu Śliwy, Bodzioch uderzył z tzw. „pierwszej” piłki, ale K. Mazgaj ładną interwencją obronił piłkę, lecz wobec dobitki tego samego zawodnika był już bezradny i skapitulował po raz piąty.

 

  Po zmianie stron, gospodarze zwolnili obroty, choć nie tego oczekiwali zgromadzeni tego dnia widzowie na trybunach Kłosa.  Mimo kilku dobrych okazji, szwankowała w decydujących momentach skuteczność:  w 48 min. po podaniu od Świstaka, w dogodnej sytuacji Marmol posłał piłkę obok słupka.   W 56 min. lewą stroną pola karnego przedarł się kapitan Pogórza, S. Mazgaj, a jego strzał obił poprzeczkę bramki gospodarzy. W 62 min. piłkę z własnej połowy wyprowadzał Michałek, po jego podaniu Marmol zacentrował w pole karne, a głowa Śliwy nieznacznie minęła słupek bramki, której strzegł K. Mazgaj.  W 70 min. S. Mazgaj ozdobił mecz swoim pięknym trafieniem z  25 m. jego potężny strzał znalazł drogę do bramki, zupełnie zaskakując bramkarza miejscowych i piłka wpadła pod poprzczkę, w tym momencie rezultat spotkania brzmiał 5-2.  W 72 min. pojedynku Stachelek „wszedł” prawą stroną w pole karne przeciwnika i strzałem w krótki róg zaskoczył golkipera przyjezdnych, powiększając tym samym przewagę Kłosa.  Na kwadrans przed zakończeniem meczu,  będący z piłką w polu karnym Marmol, został staranowany przez bramkarza Pogórza, za co arbiter po raz trzeci tego dnia odgwizdał rzut karny,  po raz trzeci tego dnia, skutecznym egzekutorem „jedenastki” okazał się  Śliwa, zmuszając K. Mazgaja do wyciągnięcia piłki z siatki po raz siódmy tego dnia.