Druzgocąca porażka Kłosa

Piłka

 

   Dotkliwa porażka Kłosa Łysa Góra z Koroną Niedzieliska

 

 

 

Korona Niedzieliska – Kłos Łysa Góra  7-2 (0-1)

 

Bramki:

0-1 Marmol ’36

1-1 Świątek ’48

2-1 Świątek ’52

3-1 Świątek ’63

4-1 Rydzy ’69

5-1  Słomka ’78

6-1 Policht ’83

6-2 Marmol ’84

7-2 Policht ’86

 

Widzów: 80

Żółte kartki: Kozdrój (Korona) – Urbaszewski, Nosek, Kural dwie (Kłos).

Czerwona kartka: Kural (Kłos)  54 min. – w konsekwencji dwóch żółtych.

Sędziował: Jarosław Bogusz (Brzesko)

 

KŁOS: Hebda – Matura, Nosek, Urbaszewski (88. Stachelek), Śliwa – Mirek (64. K. Sacha), Drużkowski, Kural, Kubooń (52. Siudut) – Czyż (74. Nowak), Marmol.

 

Korona: Szczupak – Pawlik, Duda (46. Chwała), Policht, Kozdrój – Zachara, Wróbel, Świątek (81. J. Kuciel), Słomka – Rydzy, Krupa (72. K. Kuciel).

 

T A B E L A  

(za 90 Minut)

 

  – Diametralnie dwie różne połowy rozegrał Kłos w pojedynku, którym rywalem była Korona Niedzieliska. W pierwszej odsłonie, Kłos przejął inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego, stwarzał sobie klarowne sytuacje bramkowe, a ich ilością można byłoby śmiało obdarzyć dwa mecze. Jedną z nich wykorzystał Marmol i po gwizdku arbitra, który oznajmił zakończenie pierwszej części meczu, drużyna z Łysej Góry schodziła do szatni prowadząc 0-1.  – W drugich czterdziestu pięciu minutach, Kłos był jedynie tłem dla drużyny z Niedzielisk, której wystarczyło zaledwie 38 min. by aż siedmiokrotnie (!) trafić między słupki bramki Kłosa.

 Już w 6 min. tego meczu dogodną sytuację podbramkową zmarnował Marmol, po tym jak ograł obrońcę i golkipera Korony, nie zdołał skierować piłki do siatki, po kontrataku  Świątek groźnie uderzał na bramkę Kłosa, ale na posterunku był Hebda. W 10 min. prostopadłe podanie Czyża w pole karne, Marmol uderzał na bramkę z ostrego kąta, ale futbolówka po jego próbie trafiła w Szczupaka, golkipera Korony. W 19 min. groźnie na bramkę łysogórskiej drużyny uderzał Słomka sprzed pola karnego, lecz w tej sytuacji  piłka minęła słupek.  Kolejne dwie dogodne okazje do zdobycia bramki mieli przyjezdni; prostopadłe podanie Drużkowskiego w pole karne, otworzyło drogę do bramki Marmolowi, który będąc w sytuacji ‚sam na sam’ ze Szczupakiem, z ok. 10 m. trafił prosto w niego, chwilę później Mirek skopiował wyczyn Marmola i także w klarownej sytuacji trafił piłka w bramkarza z Niedzielisk.  Wynik meczu został otwarty w 36 min. kiedy to rzut wolny z dystansu egzekwował Kural,  jego soczysty strzał na bramkę „wypluł”  Szczupak i wobec dobitki Marmola był już bezradny. Kłos objął prowadzenie. Jak się później okazało były to dobre początki złego…  Jeszcze przed przerwą golkipera Korony dwukrotnie niepokoił… Marmol;  w 42 min. będąc w polu karnym kolejny raz trafił w niego, zaś kilkadziesiąt sekund później ten sam zawodnik trafił piłką w boczną siatkę.

  –  Druga połowa w wykonaniu Kłosa była fatalna, by nie użyć nieco mocniejszego określenia. Zespół trenera Mariusza Sachy, chyba za szybko uwierzył w zwycięstwo, zapominając o tym, że mecz trwa pełne 9o minut i na tą część spotkania wyszedł za bardzo rozluźniony.  Korona wyrównała już w 48 min. kiedy to Świątek wykończył swoją indywidualną akcję, mijając dwóch obrońców Kłosa i mając przed sobą bramkarza Kłosa wpakował piłkę do siatki.  Przyjezdni  jeszcze rozpamiętywali to co działo się przed chwilą, a Świątek kolejny raz skierował piłkę do bramki gości:  (52 min.) precyzyjna wrzutka Polichta w pole karne niemalże z połowy boiska została wykorzystana przez wspomnianego Świątka, który będąc tyłem do bramki, posłał piłkę głową do siatki i  w tym momencie Niedzieliska objęły prowadzenie.   Po niespełna godzinie gry (58 min.),  wrzutka Drużkowskiego w pole karne, strzał  na bramkę, głową Siuduta, ale piłka musnęła słupek bramki strzeżonej przez Szczupaka, chwilę później Siudut uderzał z półwoleja na bramkę „gospodarzy”  lecz futbolówka  minęła słupek. W 63 min. przez chwilę zakotłowało się w polu karnym Kłosa, a najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Świątek, który w całym zamieszaniu zachował najwięcej zimnej krwi i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki, kompletując tym samym hat-tricka, wynik zawodów brzmiał 3-1 na korzyść drużyny prowadzonej przez Rafała Polichta.  Sześć minut później, niemal bliźniacza sytuacja  z 63 min.  kolejny raz defensorzy Kłosa nie potrafili wyjaśnić sytuacji pod własną bramką, co skrzętnie wykorzystali piłkarze  Korony; mimo iż Hebda odbił piłkę przed siebie, następnie po strzale zablokował ją Urbaszewski, Rydzy za trzecim razem już się nie pomylił i podniósł prowadzenie swojego zespołu na 4-1. Kolejne minuty przyniosły następne bramki, a gracze z Niedzielisk strzelali je jak na zawołanie: w 78 min. nieporozumienie w linii defensywy Kłosa, nieudana pułapka ofsajdowa, futbolówkę przejął Słomka, który na pełnej szybkości wbiegł z nią w pole karne i pokonał bezradnego w tej sytuacji Hebdę (5-1).  W 83 min.  wprowadzony chwilę wcześniej K. Kuciel, dokładnie dograł w pole karne, co wykorzystał grający trener Korony, Policht i będąc jeden na jeden z Hebdą, technicznym strzałem skierował piłkę do siatki i było już 6-1.  Minutę później z prawej strony pola karnego, zacentrował dokładnie młodzieżowiec Kłosa, Śliwa, na 4 m. na piłkę czyhał już Marmol i dołożył tylko głowę, posyłając piłkę do bramki (6-2).  Na 4 min. przed końcem pojedynku, dzieła zniszczenia dokonał Policht, który zdecydował się na uderzenie z przed pola karnego w tzw. „długi róg” i mimo, że futbolówkę miał „na rękach” Hebda, wpadła do bramki. Wynikiem 7-2 na korzyść  Korony Niedzieliska zakończył się ten pojedynek, choć jego początek wcale nie zapowiadał takiego pogromu.  Jak mawia stare porzekadło piłkarskie:  Niewykorzystane sytuacje mszczą się,  tak w czwartkowym meczu drużyna Kłosa doświadczyła tego i dostała bolesną lekcję gry w piłkę nożną.

Obiekt LKS KŁOS Łysa Góra, zdjęcia dostępne tutaj.  (Fot. Jakub Bujak)

Kolejny mecz:

Kłos Łysa Góra  –  Poręba Spytkowska  2.VI. 2013 (Niedziela)  godz. 11-00